Wigilia w Cannes

by Jerzy Malinowski

Dwa lata po pobycie w Afganistanie znalazłem się w Cannes. Przed wyjazdem oczywiście dobór odpowiednich ludzi i szkolenie. Hotel 5-gwiazdkowy, listopad a pogoda piękna, wiosenna. Wraz z dwoma oficerami ze wschodu czekamy, każdy w oddzielnym pokoju. Abdul przyjechał po tygodniu. Przez kolejne dni prowadziliśmy rozpoznanie, obserwację, podgląd pomieszczeń. Siedząc samotnie w tym “odosobnieniu” już zdążyłem się zakochać. Piękna mulatka obsługiwała mnie codziennie, spełniając wszystkie moje zachcianki. Ale uwagę skupiałem głównie na wykonaniu zadania. Decyzja przyszła 24 grudnia – o 5 rano wejście i realizacja. W pomieszczeniu miał być ON z żoną. Wyszło inaczej. Przyjechali z małą 2-3 letnią dziewczynką. Jeszcze spali. Pierwsze dwa strzały wykonałem do niego, inni zajęli się żoną. Już po z pomieszczenia obok wyszła dziewczynka. Jej czarne wyłupiaste oczy osłupiałe patrzyły na nas. Nikt z nas się nie odważył. Wycofaliśmy się. Już spakowani opuściliśmy hotel. Szczęśliwie, w następnym dniu byłem w Warszawie. Prawie zdążyłem na święta…………

Ponad 25 lat później, telefon. Moi wspólnicy z Ukrainy przyjechali do Warszawy. Ja już w rezerwie, w “cywilu”. Właśnie byłem w “transie” alkoholowym. Chcieli się spotkać w hotelu Vera. Blisko miałem tam biuro ochrony. Zgodziłem się. Wjechałem do ich pokoju, popiliśmy, porozmawialiśmy o bzdurach, a oni – należy nam się 20 tyś. USD za milczenie, za Cannes. O Kurwa. Szantażowali mnie, że wydadzą, że nie mają nic do stracenia bo brak im kasy. Mnie dopadną inni i wykończą lub sprzedadzą mnie do Francji. Na drugi dzień przywiozłem im pieniądze. Alkohol, dużo wódki. W pewnym momencie już nic nie pamiętałem. Obudziłem się na sofie w pobliżu recepcji. Znana mi Pani powiedziała że “oni” trzymali mnie pod ramię i wlekli do samochodu. Podeszła, mówiła że mnie zna, żeby zostawili. Zostawili. Uratowała mi życie.

Przeczytaj także

Zostaw komentarz

W ramach witryny stosujemy pliki cookies. Akceptuj