Mój Afganistan

by Jerzy Malinowski

A jaka to różnica, że w przeszłości byliśmy pod “zaborem” ZSRR /Rosji/ a teraz bratamy się z USA ? Dla mnie żadna. Cała reszta to polityka i własna interpretacja. USA dąży do kolonizacji całego świata. Kiedyś ZSRR im na to nie pozwalał, obecnie panicznie boją się Chin. Ott, świat cały.

W 1983r. znalazłem się w Afganistanie.

Mój Szef w Warszawie zaproponował mi wyjazd do ZSRR na 2 letnią Wyższą Szkołę Stosunków Międzynarodowych, w zasadzie szkołę językową dla “szpiegów”. Pełen obaw, po namyśle wyraziłem zgodę. Pojechałem do Moskwy. Na miejscu dowiedziałem się, że jest zapotrzebowanie dla mnie na naukę języka szwedzkiego, poza angielskim. Rozpocząłem więc, szło mi źle, nigdy nie miałem zdolności językowych. Po 3 miesiącach zostałem zaproszony do gabinetu szefa kursu, gdzie siedziało dwóch generałów rosyjskich i trzech naszych oficerów z Ambasady. Zaproponowali mi 2-3 miesięczny pobyt w Afganistanie. Miałem więc jechać na wojnę, jako instruktor pola walki w terenach zabudowanych i szkolić “ruskich”. Czy miałem wybór ? Raczej niewielki. Po powrocie obiecano mi dalsze studia językowe. Na attache wojskowego raczej się nie nadawałem. Zgodziłem się. Przez kolejny miesiąc zapoznawałem się z moimi nowymi obowiązkami, topografią terenu i specyfiką kraju. Transport na granicę i w helikopter. Znalazłem się niedaleko Kabulu pod osłoną nocy. Baza – smród, brud, ubóstwo i jedzenie z puszek. Rozpocząłem szkolenie już następnego dnia. Trwała wojna wojsk rządowych z mudżahedinami, których popierał rząd USA.

Wyjechaliśmy na akcję do małej miejscowości, cztery wozy opancerzone i czołg. Wsparcie z powietrza, helikopter w pogotowiu. 24 ludzi. Wpadliśmy w zasadzkę, po półgodzinnej strzelaninie znaleźliśmy jednak wyjście, większość przegoniliśmy, dwóch pojmanych zostawiliśmy na zeznania. Na miejscu Iwon od tyłu obciął głowę afganowi. Ledwo zdążyłem wypowiedzieć “nielzia Iwon”, “paczemu”, dostałem kulkę w plecy. Straciłem przytomność. Szpital polowy, następnie Kabul i szpital w Krakowie. Trzymiesięczna rehabilitacja. Kulę z pleców wyjąłem “po znajomości” po 20 latach. Nikt nie chciał się tego zabiegu podjąć. Za blisko kręgosłupa, ale udało się. Nie chcę już więcej na ten temat pisać. Tyle lat…

Przeczytaj także

Zostaw komentarz

W ramach witryny stosujemy pliki cookies. Akceptuj