Stan Wojenny

by Jerzy Malinowski

W niedzielę 13 grudnia 1981 r. o godz. 6 rano, Polskie Radio nadało wystąpienie gen. Wojciecha Jaruzelskiego, w którym informował on Polaków o ukonstytuowaniu się Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON) i wprowadzeniu na mocy dekretu Rady Państwa stanu wojennego na terenie całego kraju.

Władze komunistyczne jeszcze 12 grudnia przed północą rozpoczęły zatrzymywanie działaczy opozycji i “Solidarności”. W ciągu kilku dni w 49 ośrodkach internowania umieszczono około 5 tys. osób. W ogromnej operacji policyjno-wojskowej użyto w sumie 70 tys. żołnierzy, 30 tys. milicjantów, 1750 czołgów, 1900 wozów bojowych i 9 tys. samochodów.

W 1979 r. ukończyłem Szkołę Oficerską i od października, już jako podporucznik Wojska Polskiego rozpocząłem roczną praktykę w m.Wesoła pod Warszawą. Zimowa i letnia szkoła ognia w Orzyszu /poligon/, kilkutygodniowe przebywanie pod namiotem i treningi przed ewentualnym konfliktem zbrojnym. Przyjazd do Wesołej, szkolenie żołnierzy. I tak przez cały rok na zmianę. Wybrali mnie na dowódcę pokazowego toru taktycznego, musiałem więc ćwiczyć wraz z  podwładnymi w razie przyjazdu “ważnych” tego świata /ambasadorów, prezydentów państw itp/ i jak małpki biegaliśmy, strzelaliśmy  przed nimi i udawaliśmy wojnę, a oni stojąc na podwyższeniu klaskali z zachwytu. Niezła “fucha” to była, gdyż po pokazie zawsze dostawałem nagrody pieniężne.

Pewnego dnia latem usłyszałem w radio o “buncie” robotników, o zaspawaniu torów kolejowych gdzieś pod Lublinem. Pomyślałem sobie – lud się budzi. Fakt, społeczeństwo miało od dawna dosyć polityków, ich rządów i ściemniania jedynie słusznej partii politycznej – PZPR.

Po roku skierowano mnie do Mińska Mazowieckiego na kurs Kontrwywiadu Wojskowego. Ciekawe szkolenia, dużo lepsze od typowego życia w jednostce. Nauczali m.in. jak pozyskiwać tajnych współpracowników, zakładać podsłuchy, podglądy, obserwować ludzi, itp. Pod koniec kursu typowano nas do której jednostki nas przydzielić. Mnie przypadł Oddział WSW Modlin, chociaż miałem szansę pracować od razu w Centrali, w Warszawie. Przyjechał do mnie do Mińska służbowym samochodem “gość” po cywilnemu. Przedstawił się jako płk B i oświadczył, że był kolegą ś.p. mojego ojca. Zaproponował pracę w Warszawie z jednym zastrzeżeniem. A mianowicie, że przez 5 lat nie będę ubiegał się o mieszkanie służbowe z wojska. Propozycję odrzuciłem. Byłem już żonaty i zależało mi na mieszkaniu, na “normalnym” życiu rodzinnym.

No więc Modlin, kilkanaście jednostek wojskowych wokół Twierdzy. Mnie przypadł do kontrwywiadowczego rozpoznawania 12 pułk Drogowo-Kolejowy. Początki mojej pracy operacyjnej. Pierwsze pozyskiwania TW /tajnych współpracowników. Szefowie rozpoczęli wymuszać informacje dotyczące “wrogów politycznych ludu”. Nie podobało mi się to. Nie tak i nie do tego mnie szkolili. W Oddziale poznałem Heńka CH, razem mieszkaliśmy w hotelu, grając niemal każdego dnia z młodymi lekarzami i lotnikami w pokera. Oczywiście także codziennie alkohol i nader często kobiety. Któregoś dnia poznałem Alę, i od tej pory pomieszkiwałem i u niej. I właśnie tam, u niej, o 4 nad ranem zastał mnie Stan Wojenny. Wcześniej wyczuwało się niepokój, przełożeni uprzedzali o obowiązku meldowania każdorazowej zmianie miejscu pobytu.

Od początku stres i nerwy. Na początku musiałem wtargnąć do mieszkania wojskowego. Zgłoszenie samobójstwa. Do pomocy wziąłem absolwenta Prawa /SOR-szkoła oficerów rezerwy/. Wchodzimy a raczej włamujemy się a tam w korytarzu wisielec. Targnął się na życie przez powieszenie. A mój student “fik”-zemdlał.

W południe wyjazdy poszczególnych jednostek wojskowych do tzw. punktów stacjonowania na wypadek wojny. Moja jednostka stacjonowała przez cały stan wojenny w Barczącej k .Mińska Mazowieckiego – 1 Pułk Lotniczy. Na początku stres, panika i wielka niewiadoma, co dalej. Nasi żołnierze zostali rozlokowani do pilnowania mostów i przejazdów kolejowych na trasie Warszawa-Terespol aż po Skierniewice. Jeździłem więc niemalże codziennie z d-cą Pułku na kontrole posterunków. Pewnego dnia dowiedzieliśmy się z radia o kopalni “Wujek”. Byłem wtedy smutny i zły. Dlaczego ?

Po pierwszych dniach, tygodniach, przyzwyczailiśmy się do tego stanu. Aresztowania, internowania, nie podobało mi się to wszystko. Ale byłem żołnierzem, oficerem. Co mogłem zrobić inaczej ? Teraz wiele pytań. Służyłem dla Polski dalej, zgodnie z przysięgą wojskową. Nie dla Partii, dla Polski. Na szczęście nikomu nie zrobiłem krzywdy. Starałem się o to. Nie byłem “nadgorliwcem” w kwestiach “wrogów ludu”.

https://dzieje.pl/aktualnosci/stan-wojenny

Przeczytaj także

Zostaw komentarz

W ramach witryny stosujemy pliki cookies. Akceptuj